Teksty

ks. Zygmunt Kuźwa

O kościele

Początek powstania i rozwoju Kościoła chrześcijańskiego jak zresztą początki większości rzeczy, kryją się w mrokach dziejowych. Wiele jest tam rzeczy niejasnych i kwestyj nierozwiązanych. Kościół zaistniał wprawdzie z woli Bożej, dla ratowania dusz ludzkich, ale bezpośrednim jego założycielem nie był Jezus Chrystus, jak to pewne odłamy chrześcijaństwa twierdzą.

Samo przyjęcie i nazwa znana już była w czasach Chrystusa. W języku greckim ekklesia oznaczało zebranie obywateli jakiejś miejscowości. Słowo to odnosi się więc do zwołanych, powołanych (ekkleta - powołany, wybrany) osób, a nie jakiejś instytucji. "Kościół jest przez Boga powołanym i przed obliczem Bożym stojącym zborem" - mówi Luter.

Jezus Chrystus nie chciał wprowadzić nowej jakiejś organizacji czy ugrupowania. Jemu chodziło o coś znacznie większego i trudniejszego - o zmianę wewnętrzną człowieka, o nowy stosunek ludzi do Boga i do siebie nawzajem, o ugruntowanie Królestwa Bożego na ziemi, gdzie nie panowałaby - jak dotychczas - przemoc, egoizm, nienawiść i pieniądz, lecz zaufanie, wiara i miłość.

Niewątpliwie już swoim zjawieniem się na ziemi, a przez to zapoczątkowaniem Królestwa Bożego, dał zaczątek Kościołowi widzialnemu, ale Sam nie organizował swoich zwolenników i nie uczynił z nich grupy odrębnej od Żydostwa. Nie budował Jezus Chrystus specjalnych świątyń, lecz brał czynny udział w życiu religijnym Żydów, w uroczystościach i czynnościach odbywanych w synagogach. Chodził od osady do osady, od miasteczka do miasteczka i mocą swego osobistego życia, słowa i cudów, chciał poruszyć dusze i sumienia ludzkie, wołając: "Pokutujcie, albowiem zbliżyło się Królestwo Boże".

Jezus chciał przeobrazić, odrodzić upadły rodzaj ludzki, ale nie uzależniał tego od należenia do tej, czy innej organizacji, grupy społecznej czy też narodowości. Jemu jednakowo był bliski Samarytanin, celnik, czy kobieta chananejska, jak i prawowity i prawowierny Izraelita, do którego to narodu wybranego Bóg przede wszystkim Jego posłał. Jedynym miernikiem, jaki stosował względem człowieka, była miłość i wiara, jakiej wymagał i spodziewał się od ludzi.

Nie wnikając w ocenę szczerości uczuć i intencji, stwierdzić należy, że liczba zwolenników Jezusa Chrystusa była za ziemskiej działalności olbrzymia. Cała Judea i Galilea były poruszone i porwane osobą boskiego Mistrza, ale wszyscy Jego zwolennicy i wyznawcy chodzili luzem i nie byli zorganizowani.

Chrystus Pan spełnił swym życiem całym i śmiercią krzyżową ofiarę ubłagalną za grzech ludzkości, a Bóg zmartwychwstaniem Chrystusa stwierdził, że ofiarę tę przyjął. Otwarło się więc w Jezusie pojednanie z Bogiem dla wszystkich, którzy tego pojednania szukają. Aby to ludziom ułatwić, ustanawia Bóg w dobroci swojej środki łaski, które pomagają człowiekowi znaleźć właściwą drogę i wzmacniają go w jego walkach słabości i ułomności. Do tych środków zaliczamy Sakramenta, Słowo Boże i Kościół, gdzie te Sakramenta rozdzielane, a Słowo Boże nauczane bywa.

W pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu Chrystusa, a w dziesięć dni po Jego Wniebowstąpieniu zsyła Bóg swego Ducha Świętego, pod wpływem, którego apostołowie występują z taką mocą, świadcząc o Jezusie i o zbawieniu w Nim zgotowanym, że trzy tysiące osób dało się natychmiast ochrzcić. W ten sposób powstał w Jerozolimie pierwszy zbór, a w dzieje ludzkości wstąpił z Ducha Świętego zrodzony, nowy czynnik rozwoju - Kościół Chrześcijański.

Początkowo Kościół ten nie ma ścisłej organizacji, każdy pojedynczy zbór żyje odrębnym życiem, a styczność między nimi jest dość luźna. Mimo to chrześcijanie uważają siebie za jedną wielką całość, za jedną rodzinę, nazywają siebie nawzajem braćmi i siostrami. Każdy zbór miał swój autorytet, na który się powoływał i którym się szczycił, a był nim przeważnie jeden z apostołów lub krewnych Jezusa.

Ale nawet apostołowie nie zrywają jeszcze z Żydostwem, a biorą czynny udział w jego życiu religijnym, a od chrześcijan żądają spełnienia pewnych przepisów żydowskich, co wielu odstręczało od chrześcijaństwa. Skutkiem tego Kościół chrześcijański mógłby stać się jakąś sektą żydowską, któraby smutnie musiała zakończyć swój żywot, gdyby Bóg jako narzędzia Swego nie powołał największego z pośród apostołów - apostoła Pawła.

Apostoł Paweł bowiem uwalnia chrześcijaństwo od przepisów rytualnych starego Zakonu i daje podstawy religii powszechnej - Kościoła chrześcijańskiego. (Sam rozróżnia te trzy światy w pierwszym swym liście do Koryntów w 10 rozdz. wierszu 32: "Nie dawajcie zgorszenia ani Żydom, ani Grekom, ani Kościołowi Bożemu".)

Paweł nadaje też inny sens wyrazowi Kościół. Do jego czasów używano tej nazwy na określenie pojedynczego zboru, albo zboru w Jerozolimie, a nawet poszczególnego zebrania zborowego. Nie uważa już Kościoła jako zebrania poszczególnych ludzi, lecz jako mistyczną jedność, przepojoną nadziemską mocą - wywyższonym Chrystusem lub Duchem Bożym.

Dla apostoła Pawła Kościół jest ciałem Chrystusa (Galatów r. 3, w. 28), a poszczególni chrześcijanie są tylko członkami tego ciała (Pierwszy list do Koryntów, r. 12, w. 2, list do Rzymian, r. 12, w. 4 i 5.) W jedność z tym ciałem Chrystusa człowiek wchodzi przez wiarę, lecz przede wszystkim przez Sakramenta - Chrzest i Komunię Świętą. (1. list. do Kor. r. 10, w. 16 i 17.).

Apostołowi Pawłowi mamy też do zawdzięczenia zorganizowanie Kościoła. On to w swych licznych podróżach misyjnych pozakładał szereg zborów i zjednoczył je ze sobą, nadając im pewne formy organizacyjne. Późniejsze spory religijne i ruchy sekciarskie jeszcze bardziej wpływają na umacnianie się i skrzepnięcie wewnętrzne Kościoła.

Dla czuwania nad życiem kościelnym, dla jego budzenia i utwierdzania, powstały też już w apostolskich czasach pewne urzędy kościelne. Obok apostołów, którzy byli filarami życia kościelnego, pracowali ewangeliści, wyręczający apostołów w nauczaniu, diakoni, którym powierzono działalność dobroczynną, tudzież prorocy, którzy głosili Słowo Boże z niezwykłą mocą Ducha i swym natchnieniem ożywili wiarę i miłość Bożą w sercach wierzących. Nadto stanowili prezbiterzy (starsi), zwani w niektórych zborach episkopatami, czyli biskupami (dozorcami) stałą radę w każdym zborze, mającą całość życia zborowego nieustannie na oku.

Na ten zorganizowany już Kościół przypuszczają swe ataki w II, III i IV stuleciu naszej ery najrozmaitsze sekty, godząc w jego całość i wysuwając siebie, jako jedyny i prawdziwy Kościół Boży. Ataki te odpierają tak zwani Ojcowie Kościoła. Jeden z nich, Ireneusz - dowodzi: "Gdzie Duch Boży, tam Kościół", a w liście do biskupa rzymskiego pisze: "Apostołowie polecili nie robić nikomu wyrzutów z powodu jadła, napoju, albo dni świątecznych. Mogą w kościele różne być zwyczaje, jeśli tylko Kościół jednym jest w wierze i miłości".

Jeden z największych Ojców Kościoła i pierwszy jego dogmatyk święty Augustyn, określa Kościół jako społeczność wszystkich chrześcijan, gdzie Sakramenta rozdzielane bywają i Słowo Boże głoszone. Kościół, według św. Augustyna, przepojony jest miłością Bożą i tylko w Kościele z darów Sakramentu należycie korzystać można. Nie wszyscy należą do Kościoła, którzy przyjmują Sakramenta, lecz tylko ci, przez których przejawia duch miłości i wiary, łącząc ich tym samym niewidzialnie w jedną całość. To jest societas, albo congregatio sanctorum - społecznością świętych, a jednocześnie właściwym Kościołem. Dzieli więc Augustyn Kościół na Kościół widzialny i niewidzialny - do widzialnego należą wszyscy chrześcijanie, do niewidzialnego - tylko prawdziwie wierzący.

Do poglądów na Kościół apostoła Pawła i świętego Augustyna przyłącza się dr. Marcin Luter, ucząc, że Kościół jest społecznością wszystkich wierzących, gdzie Ewangelia czysto i wiernie bywa nauczana, a Sakramenta według Ewangelii rozdzielane. Wiara, łącząca wierzących pomiędzy sobą, jest nie tylko pewnym stanem duszy, lecz żywą mocą duchową. Moc ta uwydatnia się w przeróżnych objawach, przez co Kościół otrzymuje kształt widzialny. Kościół więc jest Królestwem Bożym, które zstąpiło na ziemię i siłą rzeczy musiało przybrać pewne cechy widzialne, które nadał jemu nie Bóg lecz człowiek. W swej istocie Kościół jest niezmiennym, ale w swych przejawach ulega zmianom.

Kościół jest jeden, ale tylko duchowo, jako społeczność wszystkich prawdziwie wierzących i jako taki jest niewidzialny. Poza tym Kościołem wierzących niemasz zbawienia.

Widomie jednak rozpadł się Kościół na rozmaite wyznania. W tym widzialnym Kościele są rozmaite błędy, kacerstwa, grzechy i herezje. Nie wszyscy więc, którzy są ochrzczeni i przez to zaliczani bywają do Kościoła widzialnego, należą do Kościoła niewidzialnego. Można być chrześcijaninem, a mimo to nie należeć do Kościoła niewidzialnego, i nie być dziecięciem Królestwa Bożego. Jednak Kościół widzialny i niewidzialny nie są to dwa odrębne Kościoły, a jeden tylko chrześcijański Kościół - niewidzialny w swych działaniach łaski, a widzialny w objawach i środkach łaski, niewidzialny jako Królestwo Boże, widzialny w swym historycznym bycie. Kościół katolicki uznaje tylko Kościół widzialny, jako jedyną instytucję zbawienia, z widzialną organizacją przez samego Jezusa założoną, i za taki uważa siebie. Twierdzi, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia. Sekty znów kładą cały nacisk na Kościół niewidzialny, odrzucając wszystko, co mogłoby go uczynić widzialnym.

Prawdziwie wierzący nie mają jednak żadnych odznak zewnętrznych, po których możnaby ich odróżnić, a my ludzie umiemy poznawać i oceniać tylko to, co widzimy oczami naszymi, ale Pan Bóg patrzy w serca. On jedynie zna i odróżnia Swoich. Kościół niewidzialny, do którego należą właśnie ci prawdziwie wierzący, jest dla nas przedmiotem wiary, my go nie widzimy, ale wierzymy weń. Dlatego w wyznaniu wiary mówimy: "Wierzę w święty Kościół chrześcijański - społeczność świętych".

Prawdziwy Kościół można poznać i znaleźć tam, gdzie Słowo Boże głoszone jest czysto i wiernie i gdzie Sakramenta sprawowane są niesfałszowanie, tak, jak je Chrystus ustanowił. Jest on w swej istocie jeden, chociaż zewnętrznie dzieli się na kilka wyznań. Wszystkich jednak kościołów chrześcijańskich głową jest jeden i ten sam Jezus Chrystus i tylko przezeń może człowiek być zbawiony. Kościół jest święty, a to dlatego, że kieruje nim Duch Święty i udziela wierzącym odpuszczenia grzechów. Powszechny, ponieważ zwraca się do wszystkich ludzi i wszędzie przynosi jedną i tę samą Ewangelię.

Głową Kościoła i jego Panem jest Jezus Chrystus (Mat. r. 23, w. 9-12). W Kościele chrześcijańskim wszyscy wyznawcy stoją w bezpośrednim związku z Głową Kościoła - Chrystusem, wszyscy bowiem są narodem kapłańskim, mocą powszechnego kapłaństwa (I. list Piotra r. 2, w. 5 i 9.) i nie potrzebują innego pośrednika i kapłana jak Chrystusa (I. list do Tymoteusza, r. 2. w. 5, list do Rzymian r. 5. w. 1. list do Żydów, r. 10 w. 14.)

Zadaniem Kościoła jest dbanie o zbawienie dusz, przez budzenie środkami łaski, których udzielił mu Bóg, wiary i miłości, która ma związać wiernych miedzy sobą i przez Jezusa Chrystusa z Bogiem. O ile jakikolwiek Kościół stawia sobie jeszcze inne cele i zadania, to nie jest on prawdziwym, bo Bóg powołał do życia Kościół kierowany jedynie troską o duszę ludzką. Miłość i wiara, oto do czego powinien nawoływać i czym powinien być przepojony Kościół Chrystusowy.

"Przyjaciel Domu"